...podobno piosenka jest dobra na wszystko...
Dzisiaj mamy wtorek. Długo w nocy rozmyślałam nad słowami Bartka. I chyba wiem już co zrobie ale muszę iść do dyrekcji i poprosić o zorganizowanie takiej akademii. Po pierwszej lekcji poszłam do pokoju dyrekcji. Puknęłam.
-Proszę- po otrzymaniu zgody na wejście otworzyłam drzwi i weszłam.
-O Maja co Cie do mnie sprowadza.
- Dzień dobry -uśmiechnęłam się- Mam do pani prośbe.
- Siadaj i mów o co chodzi.
Zawsze ją lubiłam. Nigdy nie widziałam jej smutnej czy złej.
- Chodzi o to, że chciałabym zrobić taką jakby akademie upamiętniającą sora Maćka.
- Świetny pomysł. Masz już jakiś scenariusz?
- Mam w głowie. Nie chcę, żeby to była taka zwykła, prosta akademia po której wszyscy by płakali. Ja chce pokazać to jak wszyscy zapamiętaliśmy sora. Mianowicie chciałabym aby każdy nauczyciel i kilku uczniów wybrało jakąś piosenke, która kojarzy im się z nauczycielem. I zaśpiewali je. Wiem, że dla co niektórych będzie to wyzwanie ale wierzę, że każdy się tego podejmie.
- Plan świetny. Proszę cię abyś przyszła dziś do pokoju nauczycielskiego na przerwie obiadowej i powiedziała o tej akcji.
- Dobrze. Dziękuje bardzo.
I wyszłam. Przed przerwą obiadową miałam wf z Bartkiem. Znów poprosił o rozmowę.
- I jak pomyślałaś o tym co ci mówiłem ?
-Tak- i opowiedziałam mu o swoim pomyśle. Był zachwycony.
- To ja już mówię jaką piosenkę zaśpiewam.
- Naprawde ?
- Jasne. Będzie to „La isla bonita” Madonny.
- Czemu akurat ta ?
- Raz Maciek śpiewał tą piosenkę pod prysznicem po pracy. Ja akurat wszedłem do naszego gabinetu po torbe i usłyszałem jak on ‚śpiewa’- zaśmiałam się na widok miny jaką zrobił trener.
- Wiem o czym pan mówi. Nie raz słyszałam jak Maciek wyje. Ale żadne prośby ani groźby na niego nie działały.
Na przerwie opowiedziałam reszcie nauczycieli o pomyśle i ci także się zgodzili. Byłam zadowolona.
Po powrocie do domu zjadłam obiad i zaszyłam się u siebie w pokoju. O 18:30 na dół ściągnęła mnie mam prosząc abym jej pomogła nakrywać do stołu bo zaraz mieli pojawić się goście. Po dwudziestu minutach zwiałam do łazienki by się lekko poprawić i móc wyjść do gości. Punktualnie o 19 ktoś zadzwonił do drzwi. Byli to Krzysiek i Asia. Zaprosiliśmy ich do stołu. Po zjedzeniu kolacji Asia i Krzysiek wstali.
- Ciociu, wujku, Maju chcielibyśmy Was zaprosić na nasz ślub, który odbędzie sie 12 czerwca 2016r o godzinie 16:30 w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w Rzeszowie*.
Dostaliśmy piękne zaproszenia. Ja się powstrzymałam i nie odmówiłam, do wesela pozostało jeszcze 4 miesiące więc mam czas na zastanowienie.
Około godziny 22 goście opuścili nasz dom. Tata pomógł mamie posprzątać a ja poszłam się umyć, przebrać w piżame i poszłam spać.
-Proszę- po otrzymaniu zgody na wejście otworzyłam drzwi i weszłam.
-O Maja co Cie do mnie sprowadza.
- Dzień dobry -uśmiechnęłam się- Mam do pani prośbe.
- Siadaj i mów o co chodzi.
Zawsze ją lubiłam. Nigdy nie widziałam jej smutnej czy złej.
- Chodzi o to, że chciałabym zrobić taką jakby akademie upamiętniającą sora Maćka.
- Świetny pomysł. Masz już jakiś scenariusz?
- Mam w głowie. Nie chcę, żeby to była taka zwykła, prosta akademia po której wszyscy by płakali. Ja chce pokazać to jak wszyscy zapamiętaliśmy sora. Mianowicie chciałabym aby każdy nauczyciel i kilku uczniów wybrało jakąś piosenke, która kojarzy im się z nauczycielem. I zaśpiewali je. Wiem, że dla co niektórych będzie to wyzwanie ale wierzę, że każdy się tego podejmie.
- Plan świetny. Proszę cię abyś przyszła dziś do pokoju nauczycielskiego na przerwie obiadowej i powiedziała o tej akcji.
- Dobrze. Dziękuje bardzo.
I wyszłam. Przed przerwą obiadową miałam wf z Bartkiem. Znów poprosił o rozmowę.
- I jak pomyślałaś o tym co ci mówiłem ?
-Tak- i opowiedziałam mu o swoim pomyśle. Był zachwycony.
- To ja już mówię jaką piosenkę zaśpiewam.
- Naprawde ?
- Jasne. Będzie to „La isla bonita” Madonny.
- Czemu akurat ta ?
- Raz Maciek śpiewał tą piosenkę pod prysznicem po pracy. Ja akurat wszedłem do naszego gabinetu po torbe i usłyszałem jak on ‚śpiewa’- zaśmiałam się na widok miny jaką zrobił trener.
- Wiem o czym pan mówi. Nie raz słyszałam jak Maciek wyje. Ale żadne prośby ani groźby na niego nie działały.
Na przerwie opowiedziałam reszcie nauczycieli o pomyśle i ci także się zgodzili. Byłam zadowolona.
Po powrocie do domu zjadłam obiad i zaszyłam się u siebie w pokoju. O 18:30 na dół ściągnęła mnie mam prosząc abym jej pomogła nakrywać do stołu bo zaraz mieli pojawić się goście. Po dwudziestu minutach zwiałam do łazienki by się lekko poprawić i móc wyjść do gości. Punktualnie o 19 ktoś zadzwonił do drzwi. Byli to Krzysiek i Asia. Zaprosiliśmy ich do stołu. Po zjedzeniu kolacji Asia i Krzysiek wstali.
- Ciociu, wujku, Maju chcielibyśmy Was zaprosić na nasz ślub, który odbędzie sie 12 czerwca 2016r o godzinie 16:30 w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w Rzeszowie*.
Dostaliśmy piękne zaproszenia. Ja się powstrzymałam i nie odmówiłam, do wesela pozostało jeszcze 4 miesiące więc mam czas na zastanowienie.
Około godziny 22 goście opuścili nasz dom. Tata pomógł mamie posprzątać a ja poszłam się umyć, przebrać w piżame i poszłam spać.
Dni mijały mi szybko. Uczyłam się. Przygotowywałam akademie, która miała się odbyć w piątek przed feriami. Nauczyciele i kilkoro uczniów zaangażowało się w to maksymalnie. Po rozmowie z Bartkiem, nie wiem czemu ale jemu zawsze mogłam się zwierzyć i on służył mi dobrą radą, stwierdziłam że pójdę na wesele.
Dziś ostatni piątek przed feriami. Nadeszła pora akademi. Ja to prowadziłam lecz miałam też swoje dwa wystąpienia. Jedno z trenerem Bartkiem w piosence La isla bonita a drugą śpiewałam sama, był to utwór zespołu Rent „Seasons of love”. Długo myśleliśmy jak zaaranżować piosenke. W końcu wymyśliłam. Zaśpiewaliśmy tę piosenke jak w filmie Glee. Dużo wysiłku się opłaciło.
Nauczyciele i uczniowie także dali rade. Pojawiły się takie piosenki jak: „How deep is your love”,”Happy”,”Sexy and I know it”,” Fairytale”,”Sway”,”Rolling in the deep” i wiele innych. Wiele osób się śmiało z tego z czym ta piosenka się kojarzyła z Maćkiem.
Akademia poszła Ś W I E T N I E!
Zadowolona podziękowałam wszystkim obecnym i uczestnikom.
Do domu wróciłam cała w skowronkach. Nareszcie ferie, będe mogła poszukać jakiejś sukienki na wesele, ozdób, szpilek a co najważniejsze będe musiała się zastanowić nad partnerem.
Nauczyciele i uczniowie także dali rade. Pojawiły się takie piosenki jak: „How deep is your love”,”Happy”,”Sexy and I know it”,” Fairytale”,”Sway”,”Rolling in the deep” i wiele innych. Wiele osób się śmiało z tego z czym ta piosenka się kojarzyła z Maćkiem.
Akademia poszła Ś W I E T N I E!
Zadowolona podziękowałam wszystkim obecnym i uczestnikom.
Do domu wróciłam cała w skowronkach. Nareszcie ferie, będe mogła poszukać jakiejś sukienki na wesele, ozdób, szpilek a co najważniejsze będe musiała się zastanowić nad partnerem.
Ferie leciały. Ja spędzałam je głównie w domu. Znalazłam sukienke lecz dalej nici z partnerem ! W pierwsza sobote ferii zadzwoniła do mnie Patka z pytaniem czy nie poszłabym z nią na mecz siatkówki na Podpromie ? W zasadzie to nie wiem po co ona tam chce iść skoro nie zna się na siatkówce, ja w sumie też nie. Ale, jak to mówią, z braku laku dobre i to. Tak więc w niedziele o 14 siedziałam już na trybunach rzeszowskiej hali. W końcu mecz się rozpoczął. Najpierw przedstawienie zawodników gości- Lotosu a później gospodarzy -Resovii. I tak pokolei pojawiali się oni na płycie boiska, gdyby nie jedna całkiem znajoma mi twarz.
- Widzisz to co ja ? Czy ja już zwariowałam ? -szturchnęła mnie Patrycja.
- Nie martw się ! Też to widze.
- A a a ale jak ? Przecież on nas uczy ? Jest od rana do późnego po południa w szkole ! – obie byłyśmy w szoku.
- Nie mam zielonego pojęcia.
Zaprzestałyśmy gadać i skupiłyśmy się na grze. Po 3 godzinnej walce gospodarze pokonali gości 3:2.
- Chodź pójdziemy do niego po autografy ! – pociągnęła mnie za ręke- Zrobimy mu taki suprajs ! – uśmiechnęła się złośliwie.
Po kilku minutach stania w kolejce dobiłyśmy do siatkarza.
- Dla Patrycji i Mai, trenerze – jak wcześniej podpisywał to nie patrzył komu ale gdy usłyszał słowo ‚trenerze’ od razu podniósł głowę.
- Maja ? Patrycja ? Co wy tu robicie ? – był zaskoczony.
- No a jak pan myśli co się tu robi ?- odparła Pati.
- Nie dogryzaj ! Przecież wy nawet siatkówki nie lubicie !
- Z braku laku i mecz siatkówki jest dobry- odparłam spokojnie.
- Za to my nie wiedziałyśmy, że pan jest zawodnikiem drużyny gospodarzy ? – spojrzałyśmy obie na niego groźnie.
- Nikt nie pytał, nie wpadł na to kim jestem to i ja nie czułem potrzeby ujawnienia się.
- Powiedzmy, że wierze. – powiedziała Patrycja i w tym czasie zadzwonił jej telefon.- Sorki !- oddaliła się od nas. Po kilku minutkach wróciła- Przepraszam Cię Maja ale muszę uciekać biegusiem bo mama coś ode mnie chce. Ponoć to pilne ! -skrzywiła się – Idziesz ze mną czy poradzisz sobie sama ?
- Spoko leć.Ja jeszcze tu zostanę a potem spacerkiem sobie wróce.
- Okej. Pa.Do widzenia. – pomachała nam na pożegnanie i poszła.
- Poczekasz na mnie ? Pójdę się przebrać i odprowadzę Cię do domu. – zwrócił się do mnie trener.
- Jasne, będe przed halą.
Ten skinął głową i pobiegł do szatni. Ja powoli skierowałam się do wyjścia. Przed halą usiadłam sobie na ławeczce i włożyłam słuchawki do uszu. Lecz moje zajęcie przerwały głośne rozmowy i śmiechy. Zaciekawiona odwróciłam głowę by zobaczyć komu jest tak wesoło. Okazało się, że to byli Igła, Piotrek Nowakowski i Olek Śliwka.
- A panienka na kogo tu czeka ?- zwrócił się do mnie Krzysiek.
- Na Bartka.
- Hotka – szepnął Olek do Pita.
- Nie, nie hotka bałwanie. – wkurzyłam się – Bartek to mój trener w szkole.
- Eche, każda tak mówi. Chociaż lepsze to niż by miała mówić, że jego dziewczyna- zaczął się brechtać.
- Słuchaj – wstałam i wbiłam palec w jego klatkę piersiową – Nie jestem żadną pieprzoną hotką ani nikim takim. Bartosz Kurek jest moim nauczycielem wf, dobrym słuchaczem i doradcą w trudnych chwilach. Na siatkówce znam się jak świnia na gwiazdach, znalazłam się na nim bo nie miałam co robić i koleżanka mnie poprosiła żebym z nią przyszła. A ty kolego, nie oceniaj książki po okładce, bo chyba nie chciałbyś żeby ktoś ciebie tak oceniał co ?
Chyba go zatkało. Dumna z siebie odwróciłam się i usiadłam z powrotem na ławce.Panom dwóm pozostałym chyba się głupio zrobiło.
- Jestem Krzysiek a to Piotrek, przepraszamy za kolegę. On jest w gorącej wodzie kąpany.
- Maja, miło mi. Wy nie macie za co przepraszać to on powinien mnie przepraszać.
Tamten-Olek- tylko burknął coś pod nosem. W tym czasie z hali wyszedł Kurek.
- Ooo jesteś. Poznałaś już chłopaków ?
- Tak trenerze.
- Olkowi zdążyła już nawtykać.- zaśmiał sie Igła.
Bartek mu zawtórował.
- Sorry chłopaki ale my się spieszymy. Na razie, do jutra na treningu.- podał dłonie kolegom.
- Cześć, miło było poznać. – uśmiechnęłam się.
- Nam także,pa. – pomachali nam.
Idąc w stronę mojego domu siatkarz spytał:
- O co poszło z Olkiem ?
- O głupote trenerze,o głupotę.- machnęłam ręką.
- A właśnie ! -stanął w miejscu – Nie mów do mnie trenerze poza szkołą, Bartek jestem – wyciągnął rękę.
- Okej, Maja.- zaśmialiśmy się.
Dobrze nam się rozmawiało. Pod domem podziękowałam Bartkowi za odprowadzenie i weszłam do domu.
- Widzisz to co ja ? Czy ja już zwariowałam ? -szturchnęła mnie Patrycja.
- Nie martw się ! Też to widze.
- A a a ale jak ? Przecież on nas uczy ? Jest od rana do późnego po południa w szkole ! – obie byłyśmy w szoku.
- Nie mam zielonego pojęcia.
Zaprzestałyśmy gadać i skupiłyśmy się na grze. Po 3 godzinnej walce gospodarze pokonali gości 3:2.
- Chodź pójdziemy do niego po autografy ! – pociągnęła mnie za ręke- Zrobimy mu taki suprajs ! – uśmiechnęła się złośliwie.
Po kilku minutach stania w kolejce dobiłyśmy do siatkarza.
- Dla Patrycji i Mai, trenerze – jak wcześniej podpisywał to nie patrzył komu ale gdy usłyszał słowo ‚trenerze’ od razu podniósł głowę.
- Maja ? Patrycja ? Co wy tu robicie ? – był zaskoczony.
- No a jak pan myśli co się tu robi ?- odparła Pati.
- Nie dogryzaj ! Przecież wy nawet siatkówki nie lubicie !
- Z braku laku i mecz siatkówki jest dobry- odparłam spokojnie.
- Za to my nie wiedziałyśmy, że pan jest zawodnikiem drużyny gospodarzy ? – spojrzałyśmy obie na niego groźnie.
- Nikt nie pytał, nie wpadł na to kim jestem to i ja nie czułem potrzeby ujawnienia się.
- Powiedzmy, że wierze. – powiedziała Patrycja i w tym czasie zadzwonił jej telefon.- Sorki !- oddaliła się od nas. Po kilku minutkach wróciła- Przepraszam Cię Maja ale muszę uciekać biegusiem bo mama coś ode mnie chce. Ponoć to pilne ! -skrzywiła się – Idziesz ze mną czy poradzisz sobie sama ?
- Spoko leć.Ja jeszcze tu zostanę a potem spacerkiem sobie wróce.
- Okej. Pa.Do widzenia. – pomachała nam na pożegnanie i poszła.
- Poczekasz na mnie ? Pójdę się przebrać i odprowadzę Cię do domu. – zwrócił się do mnie trener.
- Jasne, będe przed halą.
Ten skinął głową i pobiegł do szatni. Ja powoli skierowałam się do wyjścia. Przed halą usiadłam sobie na ławeczce i włożyłam słuchawki do uszu. Lecz moje zajęcie przerwały głośne rozmowy i śmiechy. Zaciekawiona odwróciłam głowę by zobaczyć komu jest tak wesoło. Okazało się, że to byli Igła, Piotrek Nowakowski i Olek Śliwka.
- A panienka na kogo tu czeka ?- zwrócił się do mnie Krzysiek.
- Na Bartka.
- Hotka – szepnął Olek do Pita.
- Nie, nie hotka bałwanie. – wkurzyłam się – Bartek to mój trener w szkole.
- Eche, każda tak mówi. Chociaż lepsze to niż by miała mówić, że jego dziewczyna- zaczął się brechtać.
- Słuchaj – wstałam i wbiłam palec w jego klatkę piersiową – Nie jestem żadną pieprzoną hotką ani nikim takim. Bartosz Kurek jest moim nauczycielem wf, dobrym słuchaczem i doradcą w trudnych chwilach. Na siatkówce znam się jak świnia na gwiazdach, znalazłam się na nim bo nie miałam co robić i koleżanka mnie poprosiła żebym z nią przyszła. A ty kolego, nie oceniaj książki po okładce, bo chyba nie chciałbyś żeby ktoś ciebie tak oceniał co ?
Chyba go zatkało. Dumna z siebie odwróciłam się i usiadłam z powrotem na ławce.Panom dwóm pozostałym chyba się głupio zrobiło.
- Jestem Krzysiek a to Piotrek, przepraszamy za kolegę. On jest w gorącej wodzie kąpany.
- Maja, miło mi. Wy nie macie za co przepraszać to on powinien mnie przepraszać.
Tamten-Olek- tylko burknął coś pod nosem. W tym czasie z hali wyszedł Kurek.
- Ooo jesteś. Poznałaś już chłopaków ?
- Tak trenerze.
- Olkowi zdążyła już nawtykać.- zaśmiał sie Igła.
Bartek mu zawtórował.
- Sorry chłopaki ale my się spieszymy. Na razie, do jutra na treningu.- podał dłonie kolegom.
- Cześć, miło było poznać. – uśmiechnęłam się.
- Nam także,pa. – pomachali nam.
Idąc w stronę mojego domu siatkarz spytał:
- O co poszło z Olkiem ?
- O głupote trenerze,o głupotę.- machnęłam ręką.
- A właśnie ! -stanął w miejscu – Nie mów do mnie trenerze poza szkołą, Bartek jestem – wyciągnął rękę.
- Okej, Maja.- zaśmialiśmy się.
Dobrze nam się rozmawiało. Pod domem podziękowałam Bartkowi za odprowadzenie i weszłam do domu.
Wychodzimy z chłopakami z hali. Śmiejemy się z żartów Igły. Wtem zauważyliśmy jakąś dziewczynę siedzącą na ławce i kołyszącą się w rytm muzyki. Igła nie mógł wytrzymać i podszedł do niej.
- A panienka na kogo tu czeka ?- zwrócił się do niej Krzysiek.
- Na Bartka.
- Hotka – szepnąłem do Pita.
- Nie, nie hotka bałwanie. – wkurzyła się – Bartek to mój trener w szkole.
- Eche, każda tak mówi. Chociaż lepsze to niż by miała mówić, że jego dziewczyna- zacząłem się brechtać.
- Słuchaj – wstała i wbiła palec w moją klatkę piersiową – Nie jestem żadną pieprzoną hotką ani nikim takim. Bartosz Kurek jest moim nauczycielem wf, dobrym słuchaczem i doradcą w trudnych chwilach. Na siatkówce znam się jak świnia na gwiazdach, znalazłam się na nim bo nie miałam co robić i koleżanka mnie poprosiła żebym z nią przyszła. A ty kolego, nie oceniaj książki po okładce, bo chyba nie chciałbyś żeby ktoś ciebie tak oceniał co ?
Zatakło mnie.
Te jej czekoladowe oczy, które patrzyły wprost w moje. Mimo że się złościła to i tak była śliczna. Jej długie falowane, kasztanowe włosy, drobna sylwetka i malinowe usta. Kurde ogarnij się! Ona ci nawtykała jak żadna dziewczyna. Ale co ja moge poradzić skoro nie mogę o niej zapomnieć ?!
- A panienka na kogo tu czeka ?- zwrócił się do niej Krzysiek.
- Na Bartka.
- Hotka – szepnąłem do Pita.
- Nie, nie hotka bałwanie. – wkurzyła się – Bartek to mój trener w szkole.
- Eche, każda tak mówi. Chociaż lepsze to niż by miała mówić, że jego dziewczyna- zacząłem się brechtać.
- Słuchaj – wstała i wbiła palec w moją klatkę piersiową – Nie jestem żadną pieprzoną hotką ani nikim takim. Bartosz Kurek jest moim nauczycielem wf, dobrym słuchaczem i doradcą w trudnych chwilach. Na siatkówce znam się jak świnia na gwiazdach, znalazłam się na nim bo nie miałam co robić i koleżanka mnie poprosiła żebym z nią przyszła. A ty kolego, nie oceniaj książki po okładce, bo chyba nie chciałbyś żeby ktoś ciebie tak oceniał co ?
Zatakło mnie.
Te jej czekoladowe oczy, które patrzyły wprost w moje. Mimo że się złościła to i tak była śliczna. Jej długie falowane, kasztanowe włosy, drobna sylwetka i malinowe usta. Kurde ogarnij się! Ona ci nawtykała jak żadna dziewczyna. Ale co ja moge poradzić skoro nie mogę o niej zapomnieć ?!
Po kolacji położyłam się na łóżku i moje myśli skierowały się na jedną osobę. Czarne, krótkie włosy. Niebieskie, błyszczące oczy. Te usta! Silne, umięśnione ramiona.
Wróć! Nie mogę o nim myśleć! Przecież to bałwan.!
Wróć! Nie mogę o nim myśleć! Przecież to bałwan.!
~*~
Po dłuuuugiej nieobecności jest !
Zapraszam do czytania i komentowania
Pozdrawiam
Po dłuuuugiej nieobecności jest !
Zapraszam do czytania i komentowania
Pozdrawiam
PS:piszcie co o tym sądzicie
Komentarze
Prześlij komentarz